Category Archives: Artykuły

„Słomiany wdowiec” – Cinema Undressed

Na 2. American Film Festival we Wrocławiu trwa retrospektywa filmów Billy’ego Wildera. Podczas imprezy wyświetlany jest m.in. „Słomiany wdowiec”, frywolny przebój z Marilyn Monroe. O kostiumach i zaskakującym, jak na owe czasy, seksapilu filmu Wildera pisała swego czasu autorka bloga „Cinema Undressed”.

Poniżej przeczytacie fragment…

„Lata 50. w Hollywood nie wróżyły niczego dobrego fabule, która w wersji teatralnej odważnie potraktowała temat zdrady małżeńskiej. Reżyser, Billy Wilder, od początku natykał się na przeszkody. Główną z nich był Kodeks Haysa obowiązujący od lat 20., który stanowił zbiór zasad, jakimi musieli kierować się filmowcy, aby nie obrazić moralności widzów. Jeden z punktów Kodeksu mówił, że zdrada małżeńska nie może być w filmach obiektem śmiechu i żartów. Zapis niemal zabójczy dla komedii, której osią jest właśnie niewierność.

Jakby tego było mało, na planie zawsze obecny był przedstawiciel Katolickiego Legionu Przyzwoitości, który dbał, aby film nie obraził uczuć religijnych widzów. I rzeczywiście, wszelkie moralnie wątpliwe wątki zniknęły ze scenariusza, co drastycznie zmieniło wymowę filmu. Jednak cenzorzy nie przewidzieli jednego… Marilyn Monroe. Jej sugestywna zmysłowość zrekompensowała braki scenariusza i pozwoliła przemycić na ekran frywolną atmosferę oryginału. Wilderowi udało się też ocalić od wycięcia scenę, w której naga, zasłonięta jedynie kwiatami Marilyn opowiada Richardowi o tym, jak radzi sobie z upałami chłodząc bieliznę w lodówce.”

…a TUTAJ całą resztę.

[PP]

Something Wild(er) – Michał Oleszczyk

Jedną z atrakcji rozpoczynającej się dziś 2. edycji American Film Festival we Wrocławiu będzie obszerna retrospektywa filmów Billy’ego Wildera. Przed seansem zachęcam do lektury znakomitego tekstu Michała Oleszczyka, który powstał przy okazji kinowej re-premiery „Pół żartem, pół serio”.

Poniżej pierwszy akapit…

„Do kin wchodzi komedia Billy’ego Wildera „Niektórzy wolą z pieprzem” (1959). Szerzej znany polski tytuł filmu już w punkcie wyjścia stępia ostrze satyry: uspokaja, że cokolwiek zobaczymy, należy brać co najwyżej „Pół żartem, pół serio”. Oryginalny tytuł filmu zaczerpnięty jest prosto z listy dialogowej, gdzie niejaka Sugar „Cane” Kowalczyk (Marylin Monroe) kusi nowo poznanego milionera (Tony Curtis) występami swojej jazzowej orkiestry: „Gramy z pieprzem!” („Real hot!”), na co słyszy: „Cóż, niektórzy wolą z pieprzem – some like it hot – niemniej ja upodobałem sobie muzykę klasyczną”. Jest to tylko jedno z piętrowych kłamstw wypowiedzianych w tym filmie: w istocie „milioner” sam jest ubogim muzykiem jazzowym, a „pieprz” (w różnych postaciach) to, by tak rzec, jego specjalność. Zresztą: w kinie Billy’ego Wildera tak naprawdę wszyscy i zawsze „wolą z pieprzem”, tyle że tylko nieliczni chcą się do tego przyznać. Cały jego dorobek to hołd złożony ludzkim pożądaniom i słabostkom; jego własne – są jak krzyżyk na drogę wręczany cnocie i moralizatorstwu.”

…zaś cały tekst znajdziecie na łamach Dwutygodnika.

[PP]

%d blogerów lubi to: