Category Archives: DVD / Blu-ray

Aleksander Ford – polski Elia Kazan

29 września nakładem Wydawnictwa Kino Polska ukazał się box z trzema niepamiętanymi już dziś filmami Aleksandra Forda, reżysera-legendy, twórcy m.in. „Krzyżaków”. W wydanym zestawie znalazła się nieformalna, wojenna trylogia Forda – „Ulica Graniczna” (1948), „Piątka z ulicy Barskiej” (1953) oraz „Pierwszy dzień wolności” (1964) – będąca zarówno potwierdzeniem jego reżyserskiego kunsztu (którego z biegiem lat coraz częściej mu odmawiano), jak i odzwierciedlająca jego prywatne poglądy (których zdawano się nie dostrzegać).

Sam Ford to postać skomplikowana i bardzo niejednoznaczna – wydaje się, że dziś twórczość jego nierozerwalnie związana jest z dramatycznym życiorysem. I, choć wchodzą one – dorobek artystyczny i życiowe koleje – w bardzo bezpośredni konflikt ze sobą, nie można ich już chyba rozpatrywać osobno. Ford zmarł śmiercią samobójczą 4 kwietnia 1980 w Naples na Florydzie, z dala od ojczyzny, wypędzony i znienawidzony, zapomniany jako reżyser, oczerniony jako człowiek. Czy bezpodstawnie? O jego wygnaniu z kraju zdecydowano po wydarzeniach z marca 1968, kiedy to rząd polski prowadził szeroko zakrojoną kampanię antysemicką. Ford, wpływowy Żyd, który jeszcze dziesięć lat wcześniej niepodzielnie rządził polską kinematografią, niemal natychmiast znalazł się na celowniku władz, wspomagany przez pokrzywdzonych przez niego filmowców.

Czy zarzuty sprzyjające jego wydaleniu poza granice kraju były słuszne, czy też nie? Tego być może się już nie dowiemy – opinie historyków i filmoznawców w tym temacie od lat pozostają skrajne. Jedno nie ulega wątpliwości – wydany właśnie box przybliża nam tę jaśniejszą twarz Forda, zarówno jako filmowca, jak i człowieka. I na niej pozwolę sobie poprzestać.

Pierwszy kontakt z wczesnymi dokonaniami Aleksandra Forda może robić wrażenie. Nienaganna, bardzo sugestywna narracja, wprawna ręka, śmiałe społeczne obserwacje i niezwykłe oko do aktorów – to wysuwa się na pierwszy plan. Ford był perfekcjonistą – przynajmniej w takim stopniu, w jakim pozwalała mu na to powojenna rzeczywistość. Nawet jeśli jego filmy zawierały treści propagandowe, jak „Piątka…”, czy ubogą scenografię, jak „Ulica…”, zawsze pozostawały doskonałe pod względem formalnym. Nie ma wątpliwości – przy odrobinie samozaparcia Ford mógłby – jako jeden z nielicznych naszych reżyserów tego okresu – zrobić karierę w Hollywood.

Miał ku temu idealne predyspozycje, czemu sprzyjała zresztą opinia filmowca-tyrana, zrozumienie dla eksploatacyjnych systemów produkcyjnych czy motywowana żydowskim pochodzeniem biografia, która wielu uchodźcom z Europy Wschodniej pomogła za Oceanem przepracować własne traumy i osiągnąć dzięki nim sukces artystyczny. Co więcej, Ford dostał nawet propozycję wyreżyserowania w USA swojego hollywoodzkiego debiutu, ale ostatecznie nie porozumiał się w zakresie przysługującego mu wynagrodzenia, więc wytwórnia znalazła kogoś innego.

Niestety, nie licząc krótkiego i dziś praktycznie nieznanego szerszej publiczności epizodu ze schyłku jego kariery, Ford do ostatnich dni pozostał twórcą lokalnym, kojarzonym przede wszystkim z sukcesem frekwencyjnym „Krzyżaków”. Tymczasem to właśnie zawartej na dyskach powyższego zestawu trylogii wypada przyjrzeć się w pierwszej kolejności. Filmy te nie tylko dowodzą reżyserskiego sznytu Forda, ale są też swoistym ewenementem w powojennej kinematografii polskiej. Autor śmiało rozlicza się tu z mitami II Wojny Światowej, wytykając rodakom antysemityzm, a nierzadko portretując ich jako żałosnych donosicieli, wichrzycieli i obłudnych karierowiczów.

I choć tylko jeden z tych filmów – „Pierwszy dzień wolności”, opowiadający o wracających z frontu żołnierzach polskich, którzy gwałcą niemiecką dziewczynę – nazwać można artystycznie i technicznie spełnionym, to każdy z nich zasługuje na osobną uwagę. Zwłaszcza dziś, gdy „Róża” Wojciecha Smarzowskiego wzbudza kontrowersje, a PISF nie chce przyznać dofinansowania na filmy o Jedwabnem i Polakach kolaborujących z Niemcami, wczesne dokonania Forda są jak zimny prysznic, przypominający, że już w komunistycznej Polsce (!) próbował się z tymi zagadnieniami rozliczać ów niepokorny Żyd, aparatczyk i sługus partii, jak go w latach przed jego wygnaniem coraz częściej określano, ten sam, który za swoje filmy wyróżniany był w Berlinie, Wenecji i Cannes.

***

Na koniec polecam trzy teksty przybliżające biografię i dorobek reżysera:

Artysta, car, pan pułkownik Stanisława Janickiego
Obywatel Ford. Władca polskiego kina Patryka Juchniewicza
Politically Involved Filmmaker (ang.) Anny Misiak

Znak0mitym dodatkiem jest także niemal godzinny dokument „Kochany i nienawidzony” Janickiego, który znajdziecie na jednej z płyt opisanego powyżej wydania.

[Piotr Pluciński]

Reklamy
Otagowane

Film tygodnia – Daleko od nieba [8/10]

Spośród wszystkich współczesnych prób odtworzenia stylu klasycznego Hollywood, „Daleko od nieba” Todda Haynesa pozostaje tą najbardziej udaną. W 2002 roku amerykański reżyser podjął radykalną decyzję artystyczną – postanowił odnieść się do minionej już epoki w sposób bezpośredni, realizując film za pomocą technik sprzed półwiecza, a jednocześnie wszedł w żywą polemikę z ówczesnymi, co trzeba zaznaczyć – ukształtowanymi przez obowiązujący wtedy kodeks Haysa, zagadnieniami fabularnymi. Powstał w ten sposób film jedyny w swoim rodzaju. Wystarczy jeden rzut oka – są tu statyczne kadry, przeszarżowany dialog i ilustracyjna muzyka Elmera Bernsteina, ale też wątki, które w filmie z lat 50. nie miałyby racji bytu.

„Daleko od nieba” to uwspółcześniona melodrama spod znaku najlepszych dokonań Douglasa Sirka, krytycznego względem amerykańskiego konsumpcjonizmu i kodeksu moralno-obyczajowego autora „Czasu życia i czasu śmierci” czy „Zwierciadła życia”. Haynes złożył mu hołd podwójny – nie tylko uczynił bohaterką swojej opowieści dojrzałą kobietę (w tej roli stworzona do ról z epoki Julianne Moore) zmagającą się z represyjną obyczajowością, co stanowiło oś wielu dokonań Sirka, ale też pieczołowicie odtworzył charakterystyczną dla niego wyrazistą paletę barw, stosując przy tym klasyczne rozwiązania realizatorskie, m.in. specjalne oświetlenie planu czy plansze z tłem zamiast pleneru w scenie z samochodem.

Swego rodzaju nawiązaniem do twórczości Douglasa Sirka jest też sam tytuł, przywodzący na myśl jego „Wszystko, na co niebo zezwala”. Bohaterką tego zapomnianego dziś już filmu z 1955 jest kobieta w średnim wieku, która wdając się w romans z ogrodnikiem, skazuje się na potępienie ze strony lokalnej społeczności. W „Daleko od nieba” sytuacja jest bardzo podobna, ale ciężar wersji Haynesa wyznacza kilka istotnych detali. Bohaterka nie jest wdową, jej mąż odkrywa właśnie swój homoseksualizm, a ogrodnik okazuje się czarny jak smoła.

Efekt jest zabójczy. Taki film nie mógłby powstać przed półwieczem – biuro Haysa i Katolicki Legion Przyzwoitości pocięłyby go na drobne skrawki, a duże studia najpewniej zawsze już patrzyłyby reżyserowi na ręce. Dlatego też te śmiałe, jak na przyjętą estetykę, wtręty fabularne rozsadzają film od środka, wzmagając jego dramaturgiczny trzon.

Obnażając obyczajową obłudę kina klasycznego, Todd Haynes w pewnym sensie… odkrywa Amerykę. I tylko na pozór jest to określenie pejoratywne. Dziś, gdy prawdziwej (czyt. zacofanej, patriarchalnej i rasistowskiej) twarzy amerykańskiego społeczeństwa sprzed półwiecza się już nie pamięta, „Daleko od nieba” stanowi cios w sprzyjającą temu tradycję. Bo Ameryka lat 50. to nie tylko wypielęgnowane ogródki, Cadillaki na podjeździe i pracowite gospodynie. To także czarni ogrodnicy, mężowie-geje i wszechobecna represja.

O wydaniu dvd

Swego czasu film ukazał się w Polsce na dvd nakładem SPI. Wciąż można go kupić na Allegro, nawet za 2zł + wysyłka. To wydanie było golutkie, ja mam kanadyjskie z komentarzem reżysera i ok. 45 minutami materiałów dokumentalnych. Zakładając, że wydanie brytyjskie ma te same suplementy, na Amazonie kupicie je (używane) za jednego pensa.

Tytuł oryginalny: Far From Heaven
Reżyseria: Todd Haynes
Obsada: Julianne Moore, Dennis Quaid, Dennis Haysbert, Patricia Clarkson, Viola Davis
Kraj: USA
Czas trwania: 107 minut

[Piotr Pluciński]

Otagowane , , ,
%d blogerów lubi to: