Tag Archives: kino współczesne

Film tygodnia – Daleko od nieba [8/10]

Spośród wszystkich współczesnych prób odtworzenia stylu klasycznego Hollywood, „Daleko od nieba” Todda Haynesa pozostaje tą najbardziej udaną. W 2002 roku amerykański reżyser podjął radykalną decyzję artystyczną – postanowił odnieść się do minionej już epoki w sposób bezpośredni, realizując film za pomocą technik sprzed półwiecza, a jednocześnie wszedł w żywą polemikę z ówczesnymi, co trzeba zaznaczyć – ukształtowanymi przez obowiązujący wtedy kodeks Haysa, zagadnieniami fabularnymi. Powstał w ten sposób film jedyny w swoim rodzaju. Wystarczy jeden rzut oka – są tu statyczne kadry, przeszarżowany dialog i ilustracyjna muzyka Elmera Bernsteina, ale też wątki, które w filmie z lat 50. nie miałyby racji bytu.

„Daleko od nieba” to uwspółcześniona melodrama spod znaku najlepszych dokonań Douglasa Sirka, krytycznego względem amerykańskiego konsumpcjonizmu i kodeksu moralno-obyczajowego autora „Czasu życia i czasu śmierci” czy „Zwierciadła życia”. Haynes złożył mu hołd podwójny – nie tylko uczynił bohaterką swojej opowieści dojrzałą kobietę (w tej roli stworzona do ról z epoki Julianne Moore) zmagającą się z represyjną obyczajowością, co stanowiło oś wielu dokonań Sirka, ale też pieczołowicie odtworzył charakterystyczną dla niego wyrazistą paletę barw, stosując przy tym klasyczne rozwiązania realizatorskie, m.in. specjalne oświetlenie planu czy plansze z tłem zamiast pleneru w scenie z samochodem.

Swego rodzaju nawiązaniem do twórczości Douglasa Sirka jest też sam tytuł, przywodzący na myśl jego „Wszystko, na co niebo zezwala”. Bohaterką tego zapomnianego dziś już filmu z 1955 jest kobieta w średnim wieku, która wdając się w romans z ogrodnikiem, skazuje się na potępienie ze strony lokalnej społeczności. W „Daleko od nieba” sytuacja jest bardzo podobna, ale ciężar wersji Haynesa wyznacza kilka istotnych detali. Bohaterka nie jest wdową, jej mąż odkrywa właśnie swój homoseksualizm, a ogrodnik okazuje się czarny jak smoła.

Efekt jest zabójczy. Taki film nie mógłby powstać przed półwieczem – biuro Haysa i Katolicki Legion Przyzwoitości pocięłyby go na drobne skrawki, a duże studia najpewniej zawsze już patrzyłyby reżyserowi na ręce. Dlatego też te śmiałe, jak na przyjętą estetykę, wtręty fabularne rozsadzają film od środka, wzmagając jego dramaturgiczny trzon.

Obnażając obyczajową obłudę kina klasycznego, Todd Haynes w pewnym sensie… odkrywa Amerykę. I tylko na pozór jest to określenie pejoratywne. Dziś, gdy prawdziwej (czyt. zacofanej, patriarchalnej i rasistowskiej) twarzy amerykańskiego społeczeństwa sprzed półwiecza się już nie pamięta, „Daleko od nieba” stanowi cios w sprzyjającą temu tradycję. Bo Ameryka lat 50. to nie tylko wypielęgnowane ogródki, Cadillaki na podjeździe i pracowite gospodynie. To także czarni ogrodnicy, mężowie-geje i wszechobecna represja.

O wydaniu dvd

Swego czasu film ukazał się w Polsce na dvd nakładem SPI. Wciąż można go kupić na Allegro, nawet za 2zł + wysyłka. To wydanie było golutkie, ja mam kanadyjskie z komentarzem reżysera i ok. 45 minutami materiałów dokumentalnych. Zakładając, że wydanie brytyjskie ma te same suplementy, na Amazonie kupicie je (używane) za jednego pensa.

Tytuł oryginalny: Far From Heaven
Reżyseria: Todd Haynes
Obsada: Julianne Moore, Dennis Quaid, Dennis Haysbert, Patricia Clarkson, Viola Davis
Kraj: USA
Czas trwania: 107 minut

[Piotr Pluciński]

Reklamy
Otagowane , , ,
%d blogerów lubi to: